Mamy dziś piątek trzynastego – dzień, w którym statystycznie częściej patrzymy pod nogi i unikamy czarnych kotów. Jednym z najpopularniejszych przesądów jest ten o przechodzeniu pod drabiną. Podobno przynosi pecha.
Skąd się to wzięło? Teorii jest mnóstwo: od „magicznych trójkątów” po skojarzenia z szubienicą. Brzmi to ciekawie w opowieściach grozy, ale prawda jest dużo bardziej przyziemna.
To nie magia, to fizyka
Jak mówi hasło na naszej dzisiejszej grafice: Grawitacja działa nawet na tych, którzy nie wierzą w przesądy. I to jest klucz do zagadki. Prawdziwe powody, by omijać drabinę, nie mają nic wspólnego z losem, a wszystko z bezpieczeństwem:
- Deszcz przedmiotów. Osoba pracująca na górze może upuścić narzędzie. Śrubokręt spadający z kilku metrów to nie jest „zły znak” – to realne zagrożenie dla Twojej głowy.
- Stabilność to podstawa. Przechodząc pod drabiną, możesz ją niechcący potrącić. Dla Ciebie to drobny kontakt, dla kogoś na wysokości – utrata równowagi i niebezpieczny upadek.
- Martwe pole. Pracownik na drabinie skupia się na robocie, a Ty patrzysz przed siebie. Brak kontaktu wzrokowego w strefie pracy to najprostszy przepis na wypadek.
Skąd więc wziął się „pech”?
Z doświadczenia. Dawniej nie było norm bezpieczeństwa ani antypoślizgowych stopek. Ktoś przeszedł pod drabiną, coś na niego spadło i nieszczęście gotowe. Ludzie, zamiast analizować błędy w organizacji pracy, woleli powiedzieć krótko: „Pech!”.
Wnioski na Piątek Trzynastego
Nie przechodzimy pod drabiną nie dlatego, że obrazimy niebiosa. Robimy to, bo szanujemy grawitację.
Jeśli chcesz pracować bezpiecznie – niezależnie od daty w kalendarzu – wybieraj sprzęt, który Cię wspiera. Solidna konstrukcja, stabilizatory i atesty to Twoje najlepsze talizmany.
Szukasz bezpiecznej drabiny? Zobacz nasze propozycje:









